To moja trzecia wizyta w Bieszczadach, pierwsza rowerowa. Pogodę mieliśmy idealną, na szlakach bardzo niewielu turystów, naturalnie poza wejściem na Połoninę Wetlińską, gdzie pędzą czasem tłumy.
Bieszczady na rower są bardzo sympatyczne, nawet dla tych niemających specjalnie dobrej kondycji. Drogi udostępnione rowerom przeważnie prowadzą łagodnymi, długami podjazdami. Jazdę po wybranych bieszczadzkich traktach skutecznie utrudniają jednak leśnicy, którzy ważne dla gospodarki leśnej bieszczadzkie trakty wysypują dużymi, ostrymi kamieniami.
Odnieśliśmy dziwne wrażenie, że w Bieszczadach brakuje zwierząt. Tak jak w okolicach Gdańska zwierząt widuje się wiele, tak przez kilka dni pobytu tam widzieliśmy zaledwie jedną sarnę niedaleko Komańczy. Czy to dzięki rozległym leśnym ostępom, dzięki którym zwierzyna może szczęśliwie unikać kontaktu z człowiekiem?
Naszego ostatniego dnia przy szosie niedaleko Komańczy zobaczyliśmy dziwną, oryginalną roślinę. Już po powrocie do Gdańska okazała się ona owocnikiem dość rzadkiej, trującej, rośliny o nazwie obrazki alpejskie (Arum orientale), którą początkową wziąłem za nie występujące w Polsce obrazki plamiste. W Polsce ma znajdować się jedynie kilkanaście stanowisk tej rośliny, tym większa satysfakcja z dostrzeżenia jej z roweru.
Wśród naszych wspomnień z Bieszczadów jest jeszcze zdarzenie, gdy nasz gospodarz próbował zabić wygrzewającego się na słońcu zaskrońca. Jak powiedział, mówi się w Bieszczadach o żmijach, które zrzucane z samolotów, skrzyżowały się z zaskrońcami tworząc ich jadowitą odmianę...
8 sierpnia 2007





















































Fajne zdjęcia i klimaty.
W Bieszczadach dawno mnie nie było, ale Twoje zdjęcia przypominają mi trochę odwiedzony 2 lata temu Beskid Niski. Te leśne, czasami błotniste drogi, przejazdy przez rzeki, przydrożne krzyże i cmentarze. Cerkwie.
Pozdrawiam i trzymam kciuki za udane wakacje i więcej ciekawych zdjęć.
8 sierpnia 2007
Pochodzę z Bieszczad, choziaż teraz mieszkam w Zakopanem. Bardzo ciekawy blog moje gratulacje. tego lata byłem nad Soliną - Pięknie.
8 września 2007
a ja mieszkam pomiędzy górami a morzem, choć do gór zawsze mi za daleko, no i Trójmiasto w zasadzie na rzut beretem - ale właśnie dlatego, że na podróż w góry trzeba się bardziej wysilić, mają chyba większy urok:)
10 września 2007
Miło spotkać w sieci kolejną osobę która uległa urokowi Bieszczadów :) Co do spostrzeżenia, iż trudno tam spotkać zwierzynę, to muszę przyznać, iż odniosłem takie samo wrażenie. Byłem tam już sporo razy, ale dzikie zwierzęta widziałem może ze 2 razy.
13 lutego 2009
Dodaj nową odpowiedź