Po raz trzeci na Harpaganie i chyba najfajniejsze wspomnienia. Mnóstwo rowerzystów, piękne tereny, fajna pogoda. I gdybym tylko na sam koniec wybrał właściwą drogę ku mecie, nie przyjechałbym dwadzieścia minut po zamknięciu trasy i mimo przejechanych prawie 180 kilometrów nie zająłbym prawie ostatniego miejsca! :]
Ale i tak było świetnie.
[foto z galerii Harpagana, dziękuję!]
20 października 2008



















Dodaj nową odpowiedź