Z gdyńskiej Chyloni do centrum Gdańska, a więc z jednego na drugi kraniec lasów po wschodniej części trójmiejskiej obwodnicy, pojechaliśmy zachęceni mapą ścieżek rowerowych dołączoną do Dziennika Bałtyckiego. Staraliśmy się jak najdłużej jechać lasami - tylko raz z niego wyjechaliśmy przecinając Wielkopolską na Karwinach.
W trójmiejskich lasach najwięcej frajdy wydają się mieć rowerzyści z Gdyni i Sopotu. Łagodnie ukształtowane lasy pocięte są znakowanymi leśnymi trasami rowerowymi, w przeciwieństwie do lasów w Gdańsku, pociętych równolegle biegnącymi dolinami, w których na dodatek znakowanych tras rowerowych nie ma.
Zaczynając na dworcu PKP w Chyloni, wjechaliśmy w las przedłużeniem ulicy Demptowskiej, przecinając po chwili malowaną właśnie nową Trasę Kwiatkowskiego. Dalej przecinając ul. Chwarznieńską żółtym szlakiem pieszym, a następnie obecną i dawną linie kolejową, dotarliśmy do polany Krykulec. Potem przez Karwiny, Bernadowo i Wielką Gwiazdę dojechaliśmy do lasów Sopotu. Stamtąd, po obiedzie w pobliskiej restauracji, jadąc fragmentem ul. Reja i następnie czarnym szlakiem przecięliśmy ul. Spacerową, Doliny Ewy, by przez Wzniesienie Marii dotrzeć do Doliny Radości, skąd z kolei Szwedzką Groblą trafić na ul. Słowackiego i dalej przez Matemblewo i dawny poligon wylądować na Morenie.
Przez Gdynię i Sopot trasa biegnie bardzo łagodnie, dopiero po przekroczeniu Spacerowej zaczynaja się rowerowe schody - głównie przy wspinaniu się na kolejne grzbiety oliwskich dolin. Trasa jednal przyjemna, w połączeniu z obiadem w Sopocie i sprzyjającą pogodą może wypełnić cały dzień.
... ta obwodnica w tytule naturalnie na wyrost... ale przydałaby się, prawda? ;]
28 kwietnia 2008


































Dodaj nową odpowiedź