Pierwszą część rowerowych wakacji w Polsce wschodniej spędziliśmy nad Biebrzą. Mimo niekorzystnych prognoz, przez które zupełnie opustoszały mijane przez nas pola namiotowe, nam przez tydzień nie spadła na głowę chyba ani kropla deszczu. Mimo to zalanych było wiele nadbiebrzańskich łąk, czy biebrzańskich ścieżek przez bagna, a to z kolei zmusiło nas do zmian we wcześniej opracowanych trasach.
Ciekawe popołudnie spędziliśmy któregoś dnia w Dolistowie. Po zorganizowanym przez gospodarstwo "Na Uboczu" spływie Biebrzą, nasi przewodnicy, państwo Daniłko, zabrali nas na zwiedzanie okolicy. Zobaczyliśmy gdzie okoliczna ludność wydobywa torf, mieliśmy okazję przyjrzeć się hodowli oryginalnie wyglądających krów rasy szkockiej wyżynnej, a także poznaliśmy miejscowego doktora, prowadzącego od wielu lat imponującą hodowlę lilii.
I mimo pięknych terenów wokół, bogatej przyrody, ciekawych miejsc i sprzyjającej jeździe pogody... z przyjemnością co wieczór wracaliśmy do naszej wyjątkowo udanej bazy, którą tym razem było gospodarstwo agroturystyczne "U Marysi" w Jaziewie.
Autorem części zdjęć jest Emil, dzięki! :]
... a znad Biebrzy udaliśmy się w Polskę egzotyczną.
16 lipca 2009

























































































Moje rodzinne tereny! Ciesze się, że Wam się podobało! :-)
Biebrza i okolice mają niesamowity potencjał turystyczny, ale chyba nie wszyscy jeszcze to zrozumieli.
Pozdrawiam :-)
1 grudnia 2009
Dodaj nową odpowiedź