To moja trzecia wizyta w Bieszczadach, pierwsza rowerowa. Pogodę mieliśmy idealną, na szlakach bardzo niewielu turystów, naturalnie poza wejściem na Połoninę Wetlińską, gdzie pędzą czasem tłumy.
Bieszczady na rower są bardzo sympatyczne, nawet dla tych niemających specjalnie dobrej kondycji. Drogi udostępnione rowerom przeważnie prowadzą łagodnymi, długami podjazdami. Jazdę po wybranych bieszczadzkich traktach skutecznie utrudniają jednak leśnicy, którzy ważne dla gospodarki leśnej bieszczadzkie trakty wysypują dużymi, ostrymi kamieniami.
W deszczowy dzień zajrzeliśmy na kirkut w Lesku, uważany za jedną z najcenniejszych nekropolii w Polsce. Najstarsza macewa datowana jest na 11 września 1548 roku. Lokalizacja cmentarza na wzniesieniu i związane z tym przemieszczanie się gruntu podczas deszczy i roztopów, spowodowało, że większość nagrobków nie znajduje się na swoim miejscu.
Odnieśliśmy dziwne wrażenie, że w Bieszczadach brakuje zwierząt. Tak jak w okolicach Gdańska zwierząt widuje się wiele, tak przez kilka dni pobytu tam widzieliśmy zaledwie jedną sarnę niedaleko Komańczy. Czy to dzięki rozległym leśnym ostępom, dzięki którym zwierzyna może szczęśliwie unikać kontaktu z człowiekiem?
Naszego ostatniego dnia przy szosie niedaleko Komańczy zobaczyliśmy dziwną, oryginalną roślinę. Już po powrocie do Gdańska okazała się ona owocnikiem dość rzadkiej, trującej, rośliny o nazwie obrazki alpejskie (Arum orientale), którą początkową wziąłem za nie występujące w Polsce obrazki plamiste. W Polsce ma znajdować się jedynie kilkanaście stanowisk tej rośliny, tym większa satysfakcja z dostrzeżenia jej z roweru.
Wśród naszych wspomnień z Bieszczadów jest jeszcze zdarzenie, gdy nasz gospodarz próbował zabić wygrzewającego się na słońcu zaskrońca. Jak powiedział, mówi się w Bieszczadach o żmijach, które zrzucane z samolotów, skrzyżowały się z zaskrońcami tworząc ich jadowitą odmianę...
8 sierpnia 2007
Taniec z kompasem » Bieszczady » Bieszczady latem





































































Kirkuty majÄ coĹ w sobie, pewnÄ tajemniczÄ otoczkÄ powiewu przeszĹoĹci. Z macew spoglÄ dajÄ na nas tajemnicze znaki, wypisane dawno, dawno temu.
8 sierpnia 2007
moje wciąż niezrealizowane marzenie... byłam w Pradze ostatnio, ale na kirkut nie udało mi się wejść, natomiast Lesko ciągnie mnie od tych samych czasów, co Praga (od Pana Samochodzika) - zresztą lubię wszystkie stare cmentarze, a że pasjonuje mnie ta kultura...
9 września 2007
Pewnie ten praski niczym nie przypomina tego w Lesku...
A Pan Samochodzik... tak mi się właśnie wydawało że gdzieś tam po drodze w Bieszczadach minął mnie znajomy wehikuł... ;]
10 września 2007
Fajne zdjęcia i klimaty.
W Bieszczadach dawno mnie nie było, ale Twoje zdjęcia przypominają mi trochę odwiedzony 2 lata temu Beskid Niski. Te leśne, czasami błotniste drogi, przejazdy przez rzeki, przydrożne krzyże i cmentarze. Cerkwie.
Pozdrawiam i trzymam kciuki za udane wakacje i więcej ciekawych zdjęć.
8 sierpnia 2007
Pochodzę z Bieszczad, choziaż teraz mieszkam w Zakopanem. Bardzo ciekawy blog moje gratulacje. tego lata byłem nad Soliną - Pięknie.
8 września 2007
a ja mieszkam pomiędzy górami a morzem, choć do gór zawsze mi za daleko, no i Trójmiasto w zasadzie na rzut beretem - ale właśnie dlatego, że na podróż w góry trzeba się bardziej wysilić, mają chyba większy urok:)
10 września 2007
Miło spotkać w sieci kolejną osobę która uległa urokowi Bieszczadów :) Co do spostrzeżenia, iż trudno tam spotkać zwierzynę, to muszę przyznać, iż odniosłem takie samo wrażenie. Byłem tam już sporo razy, ale dzikie zwierzęta widziałem może ze 2 razy.
13 lutego 2009
byłam kiedyś w Nowym Łupkowie - tutaj nie dotarłam, a szkoda... w Bieszczadach jeszcze sporo rzeczy dla mnie do odkrycia... zazdroszczę tych wakacji - cudne.
9 września 2007
... na pewno każdy z nas ma jeszcze wiele do odkrycia w Bieszczadach... i nie tylko ;]
10 września 2007
Witam!
. Jestem studentką 5- go roku Turystykui i Rekreacji, bardzo chciałabym umieścić w swj pracy mgr. aktualne wiadomości dotyczace Cerkwi w Komańczy.Z ta strona zetknęłam się zupełnie przypadkowo i fakt ten bardzo mnie cieszy. Zauważyłam, ze o informacje typu : jakie są plany w stosunku do odbudowy tego niezwykłego zabytku, czy jest w pobliżu jakiś obiekt upamiętniający istnienie cerkwi przed spaleniem, co zostało dziś itp; nie jest łatwo. Proszę więc o te bardzo dla mnie ważne wiadomości, bądź kontakt dzięki któremu je zdobęde.
Pozdrawiam
23 października 2007
Witam, witam. Sądzę że aktualnymi informacjami może służyć autor strony http://www.cerkiew-komancza.pl/ - tak przynajmniej wynika z jej treści. Wiem, że kiedyś w odbudowie cerkwi miało pomóc Stowarzyszenie Dom Drewniany - co jednak z tego wynikło - nie wiem...
Powodzenia w pisaniu pracy, jaki to temat? :]
23 października 2007
Szy., cieszę się że robisz te fotki i to w moich ulubionych miejscach, ten co marudził, że nie umie niby ;) lubię tu czasem wpaść i popatrzeć bo nie zawsze jest czas pojeździć.
30 września 2011
Ha! :) A słyszałeś jak ktoś Cię na rowerze pozdrawiał jakiś miesiąc temu w Gołębiewie? ;] Pozdro! :]
3 października 2011
Dodaj nową odpowiedź