Kiedy większość z Was w przedświątecznym tygodniu stała godzinami w miejskich korkach, obrywała łokciami w kolejce po prezenty, lub goniła przerażonego karpia w wannie... ja stałem w głuchej ciszy na ganku schroniska Pasterka w Górach Stołowych i grzałem dłonie kubkiem gorącej, gęstej czekolady... :)
W Górach Stołowych jest inaczej niż w Izerskich. Po powrocie z Jakuszyc wielu narciarzy zwraca uwagę na tłumy na trasach - tutaj to się nie zdarza. Zamiast szerokich magistrali narciarskich wokół Jakuszyc, trasy wśród stołowych szczytów wiodą kameralnymi leśnymi duktami, skrytymi dachem ośnieżonych gałęzi. W Izerskich trudno o dziką zwierzynę, skutecznie wypłoszoną przez biegaczy w inne rejony, podczas gdy po Parku Narodowym Gór Stołowych śnieżnymi korytarzami chodzą karawany dzików. I w Izerskich trudno o towarzystwo olbrzymich, skalnych tubylców.
Na szczęście są kluczowe podobieństwa. Nad przygotowaniem narciarskich tras w Górach Stołowych czuwa ratrak stacjonujący w Karłowie. Działają tu wypożyczalnie narciarskiego sprzętu biegowego, a w tej w Pasterce wybierać można spośród kilkudziesięciu nowiuteńkich kompletów nart, kijów i butów renomowanego Salomona. Funkcję izerskiego Orla pełni tutaj gruntownie wyremontowane, odmienione schronisko PTTK w Pasterce, ze wspomnianą gorącą czekoladą podawaną przez roześmianą Olę. Miodowego Ciechana godnie zastępuje czeski Opat, podawany wyłącznie na hasło i wyłącznie w bardzo atrakcyjnej cenie...
Jeśli nie na biegówkach, to samochodem dotrzeć można pod samo schronisko w Pasterce, które służyć będzie za kilkudniową bazę. Stąd ślady ratraka poprowadzą nas na nartach po Górach Stołowych. Specjalnym łącznikiem przejść można też w czeskie Broumowskie Ściany. Ale to już następnym razem!
28 grudnia 2010
Taniec z kompasem » Góry Stołowe » Góry Stołowe otwierają sezon biegówkowy


























































nasuwają się od razu słowa piosenki "to były piękne dni" :) Widzę, że też kończyłeś trasę w nocy, kiedy to Karłów jest fajnie oświetlony.
Widok mojego auta przed Pasterką mnie rozczulił i od razu zdjęcia przywróciły wspomnienia. pozdrawiam
28 grudnia 2010
Pozdrowienia. Mam nadzieję że kolejne spotkanie jednak zaowocuje prawdziwą, wspólną wycieczką :)
29 grudnia 2010
twoje posty pobudzają wyobraźnię - już czekam na zimę by objechać w ferię kotlinę kłodzką. bo nie tylko o stołowych się nasłuchałem, ale i o bystrzyckich, o masywie śnieżnika.
cieszę się że pada izerska hegemonia. sadze ze wszystkim to wyjdzie na dobre i tez troche otrzezwi zarozumialego wiadomego komandora.
21 kwietnia 2011
Na pewno konkurencja wszystkim wyjdzie na dobre. A i tak Stołowym bezpośrednie konkurowanie nie grozi ze względu na niższą wysokość, a przez to krótszy czas zalegania pokrywy śnieżnej. Ale zdecydowanie są świetną alternatywą dla początkujących biegaczy, dla narciarzy turystów i miłą, krótką odmianą dla profesjonalistów.
I takich miejsc powinno być mnóstwo, bo nie jest wcale trudno je stworzyć.
Pozdrawiamy, zapraszamy :)
21 kwietnia 2011
Dodaj nową odpowiedź