Intensywna promocja w mediach, zachęcająca do podróżowania po zamarzniętych jeziorach, przekonała i mnie do niedzielnej wycieczki po kaszubskim 'Kółku Raduńskim'. Lód się nie zapadł, nie utopiłem się... ale i tak było fajnie.
Przed wejściem na lód trzeba oczywiście być pewnym, że się z niego zejdzie w wybranym przez siebie momencie i bez pomocy osób trzecich. Okres trwających mrozów, grubość lodu, obecność na tafli wędkarzy - o tym wszystkim trzeba wiedzieć wcześniej. Do wyposażenia wędkujących pod lodem należą kolce lodowe i lina asekuracyjna. Warto jedno i drugie mieć pod ręką. Może i zapakować najważniejsze drobiazgi w woreczek strunowy?
Z zamarzniętej tafli jeziora można zobaczyć świat, jakiego nie zobaczymy o żadnej innej porze roku. Pozamykane na głucho ośrodki wczasowe, pozabijane dechami obskurne domki letniskowe, puste przyczepy kempingowe, malowniczo zasypane śniegiem pomosty. Wszystko to sprawia wrażenie podróżowania w czasie lodowej zagłady.
Będąc pewnym akapitu drugiego, można przesunąć zejście z lodu na godziny wieczorne i z premedytację zgasić czołówkę, wędrując tylko w poświacie świateł okolicznych miejscowości.
Inny świat. Chyba o to chodzi? :]
21 lutego 2011
Taniec z kompasem » Pojezierze Kaszubskie » Kaszubskie narciarstwo jeziorowe
















































Rok temu na Zimowym Rajdzie 360 szliśmy nocą przez jezioro (miały być łyżwy, ale zbyt dużo śniegu - więc pieszo). Było tak jak piszesz - zabite dechami ośrodki i dacze, cisza i spokój, światełka we wsi. Gdzieś tam nawet skakaliśmy przez płot. A na samym jeziorze - mimo rac i zabezpieczającego z brzegu wodolotu - adrenalina była!
22 lutego 2011
Tu zupełnie szału z adrenaliną nie było - może to i dobrze ;) Wody nie ma nawet przy brzegach, wszystko pozamarzane na amen. No, może poza ujściami czy kanałami między jeziorami.
W tę sobotę też się wybieramy! :)
22 lutego 2011
oj to Wy tam na północy, w porównaniu do nas to zasypani śniegiem aż po szyję :) w Gliwicach spadło może z 1cm. Mróz trzyma, a śniegu nie ma. Może trzeba przesiąść się na łyżwy.
24 lutego 2011
Cześć Jacku. A u nas warunki co najmniej bardzo dobre. Całkiem sporo śniegu, dobre kilkanaście dni trzymający mocny mróz - tylko śmigać! Więc śmigamy... :]
25 lutego 2011
Też jeździłem w sobotę (26.02) po niewielkim jeziorze w rezerwacie - adrenalinka tym większa, że obok w lesie jakieś podejrzane, niezamarznięte bajorka... :O Ogólnie fajnie, ale jednak kijek to się marnie od lodu odbija... ;)
28 lutego 2011
A to może go podostrzyć trzeba? :) Ale rzeczywiście, tydzień temu i w ten weekend kije stukały o sam lód. Mało śniegu. Ale i tak jeśli takie niedogodności miałyby być zawsze... to ja poproszę! :)
28 lutego 2011
To jakieś widiowe cholerstwo i zwykły pilnik tego nie rusza. Chyba że bym w szlifierę zainwestował, ale czy warto, skoro wiosna się gapi zza roga? ;)
1 marca 2011
Dodaj nową odpowiedź