"Krajobrazy miast portowych" to przedmiot na architekturze na Politechnice Gdańskiej, na który wymienialiśmy - w ramach indywidualnego toku studiów - te mniej ciekawe przedmioty z naszej geografii. Pamiętam slajdy z przykładami adaptacji dawnych portowych dzielnic na tętniące życiem miejsca - w Londynie czy Rotterdamie, pamiętam wycieczki do gdańskiej stoczni i świetnie prowadzącego przedmiot - teraz już dr. hab. - Piotra Lorensa.
W piątkowe popołudnie wsiedliśmy na rowery i objechaliśmy od Głównego Miasta okolice nad Motławą i później nad Martwą Wisłą, starając się jechać możliwie blisko brzegu, wjeżdżając w każdą bramę jeśli tylko nikt na nas nie krzyczał ;) Z powodu pory i przemiłego postoju w barze na Westerplatte zdążyliśmy objechaliśmy tylko wschodni brzeg Martwej Wisły. Brzeg zachodni i Ostrów - wkrótce.
Wrażenia... w większości jednak przykre. Tereny otaczające Martwą Wisłę od Wschodu to w przeważającej części obraz nędzy i rozpaczy. Nie brakuje porzuconych budynków, zdezelowanych urządzeń, osypujących się nabrzeży, wszechobecnej rdzy, czy resztek przeładowywanych kiedyś substancji na nabrzeżach. Ma się wrażenie kompletnego zapomnienia, przyzwolenia na taki stan.
Nie zmieniają tego smutnego wrażenia obiekty, na które czasem można się natknąć, jak nowy wiadukt nad torami prowadzący do gdańskich Fosforów, stanowiący pewnie fragment węzła przyszłej Trasy Sucharskiego, bo choć wykończony, stoi oficjalnie zamknięty co najmniej od lutego. Stosunkowo nowym wydaje się też most na końcu Ołowianki, czy niewielki fragment wyremontowanego nabrzeża Motławy za Ołowianką, co z tego jednak, gdy dosłownie obok straszą turystów zrujnowane budynki dawnych zakładów mięsnych.
Fragment Martwej Wisły, wzdłuż którego jechaliśmy to dokładnie ten odcinek, jaki widzą turyści wpływający do Gdańska na jachtach czy statkach wycieczkowych. Czy w miastach na świecie są podobne widoki?
Smutno wygląda Mewi Szaniec na Zakręcie Pięciu Gwizdków, choć mówiło się o przekazaniu go powstającemu Muzeum Pola Bitwy Westerplatte. Przy okazji, mało kto wie zapewne, że w tym miejscu jeszcze w połowie XIX wieku znajdowało się ujście Wisły do "morza", a nazwa miejsca pochodzi od pięciu sygnałów, wydawanych przez statki manewrujące w kiedyś wąskim w tym miejscu zakręcie.
Przepiękna Twierdza Wisłoujście wciąż stoi niedostępna dla zwiedzających, choć moje zdjęcia Twierdzy sprzed roku pokazują ją jako wyremontowaną. Co stało się tam w ciągu ostatniego roku? Przed fosą pojawiła się tylko nie wiadomo komu potrzebna i stylem podobna zupełnie do niczego tablica informacyjna.
Brakuje czołgu na Westerplatte, który był jednym z symboli miejsca, pozostał tylko cokół z pamiątkowymi napisami. Na stronach Trójmiejskiej Grupy Rekonstrukcji Historycznych można poczytać więcej o historii czołgu z Westerplatte.
Może życie w tej części Gdańska obudzi Trasa Sucharskiego, gdy w końcu powstanie? Może więcej byłoby gdańszczan spacerujących po Westerplatte w weekend, gdyby prom w Nowym Porcie kursował nie tylko w dni powszednie? Choć patrząc na pochylenie promu można się cieszyć, że i tak dobrze iż pływa chociaż w dni powszednie.
Trudno powiedzieć czy we wnioskach do naszej wycieczki należy umieścić zarzuty pod adresem gdańskiego ratusza, czy to taka specyfika terenów portowych? Czy to naprawdę jest tak, że tak być musi i nie ma sposobu by miasto korzystało z pełni swoich morskich możliwości?
26 kwietnia 2008
Taniec z kompasem » Pobrzeże Gdańskie » Krajobraz miasta portowego








































kapitalne zdjęcia! takiego Gdańska nie znam, a wydawało mi się, że znam nie najgorzej;)
27 kwietnia 2008
Dziękuję, dziękuję. Teraz w Gdańsku to na rower proszę i po 'dokach' ;]
27 kwietnia 2008
Dodaj nową odpowiedź