Dwadzieścia kilometrów po zamarzniętym Jeziorze Raduńskim Dolnym było naszym pożegnaniem z tegorocznym sezonem narciarskim. Co prawda wędkarze na Kaszubach twierdzą, że jeszcze co najmniej kilkanaście dni będzie można bezpiecznie poruszać się po zamarzniętych jeziorach, to jednak głuche jęki pracującego pod nami lodu zdecydowanie odbierały chwilami przyjemność i poczucie bezpieczeństwa podczas takiej formy turystyki.
A może tylko wciąż wiemy za mało o tym jak poruszać się bezpiecznie po lodzie? Może powinniśmy szukać wzorców w Skandynawii, gdzie skute lodem jeziora są bardzo popularnymi arenami zimowej rekreacji? Przecież popularny chociażby w Szwecji trip skating uznaje się za zajęcie 'jedynie' wymagające przygotowania i wiedzy, a nie stawiające nas w obliczu śmierci pod lodem. To drugie wmawiają nam usilnie rozgorączkowani, idący po linii najmniejszego oporu, dziennikarze w polskich mediach.
Mimo styczniowej posuchy dla nas był to sezon bardzo przyzwoity narciarsko, w czym na pewno niespodziewanie pomogły zamarznięte kaszubskie jeziora. Już za pół roku ratrak znów wyjedzie na narciarskie trasy w Górach Stołowych, a mróz ponownie skuje lodem kaszubskie jeziora...
7 marca 2011
Taniec z kompasem » Pojezierze Kaszubskie » Po Kółku Raduńskim na nartach








































Fakt, od Szwedów moglibyśmy się wiele nauczyć jeżeli przenieślibyśmy ich doświadczenia na nasze lody. Tam, od wieków, spora część populacji uczy się czytania lodu od dziecka. Turystyka łyżwiarska (tripskating) jest bardzo popularny, przy okazji uczą się zasad bezpiecznego poruszania po lodzie, pomocy w przypadku załamania lodu i samoratownictwa. W mroźny weekend, nawet 2 tysiące mieszkańców Sztokholmu wychodzi na lód. Utonięcia można policzyć na palcach jednej ręki - u nas - w dziesiątkach. Ale chyba naszym władzom jest łatwiej straszyć niż edukować. Inna rzecz, chyba nie wyobrażają sobie nawet, że lód można wykorzystywać bezpiecznie do rekreacji.
7 marca 2011
Dodaj nową odpowiedź