W kolejnej odsłonie cyklu 'Z.. do Gdańska'' padło na Czarną Wodę. Ostatnie letnie temperatury, wciąż trwający urodzaj na grzyby, więc w pociąg i do Czarnej Wody. Z Tczewa to nawet był wagon rowerowy! ;]
O tej porze roku przez Bory Tucholskie trudno sprawnie przejechać - co rusz z lasu wyglądają prawdziwki. I jak tu nie zatrzymać się w poszukiwaniu kolejnych? A grzybiarzy w lesie wcale nie spotkaliśmy wielu.
Po kilkunastu kilometrach trafiliśmy do Płociczna, gdzie znajduje się najciekawsze miejsce tego dnia: owite mgiełką tajemnicy resztki posągu prezydenta Niemiec Hindenburga i otaczających kiedyś pomnik alejek. Miejsce ukryte w niewielkim lesie leży zaledwie kilkanaście metrów od szosy biegnącej do Płociczna. Kiedyś stało tam pięciometrowe popiersie feldmarszałka, dziś zostało pięć masywnych kolumn i porośnięte mchem fragmenty cokołu posągu.
Kilkanaście minut od tego miejsca stoi Zamek Kiszewski, wracający do dawnej świetności. Ogrodzony, z odbudowanymi basztami i nową właścicielką czytającą gazetę na fotelu na ganku. Jak każde takie miejsce porusza wyobraźnię, komu i jak niegdyś służył?
A potem jeszcze naprawdę fajne tereny w okolicach Drzewiny - prawie jak w... Beskidzie Niskim, Bieszczadach? :)
27 września 2010
Taniec z kompasem » Pojezierze Starogardzkie » Z Czarnej Wody do Gdańska
















































Dystans zacny i widoczki fajne. Takim to dobrze... :)
28 września 2010
Rower, kanapki, koszyk na grzyby i w las ;)
Akurat w taki sposób to łatwo sobie zrobić dobrze ;]
Pozdrowienia :)
29 września 2010
A jaki to był Szy "dokładnie" dystans? :) :)
7 października 2010
To podchwytliwe pytanie? ;]
81 kilometrów, do Kartuskiej.
9 października 2010
Dodaj nową odpowiedź