Szukając nowych inspiracji i motywacji do jazdy, padło na... rajd gwiaździsty, więc od teraz wszystkie drogi prowadzą do Gdańska.
Na początek Lębork. Zaczęło się od dwugodzinnej podróży z Gdańska obskurną SKM-ką, której planowy chyba półgodzinny postój w Gdyni ma się tak samo do jej nazwy ('Sprinter'!), jak likwidacja darmowego przewozu rowerów zachęca rowerzystów do korzystania z SKM. Na szczęście potem były już tylko moje dwa koła i piękne Kaszuby.
Wciąż jestem pod wrażeniem jazdy wzdłuż jezior między Kamienicą Królewską a Mirachowem. Jeśli nie najpiękniejsze, to na pewno jest to jedno z najpiękniejszych miejsc Pomorskiego. Czerwony szlak pieszy biegnie tu głównie stromym rynnowym zboczem, po kolei mijając jeziora Odnoga, Potęgowskie, Kłączyno i Lubygość, na dodatek prowadząc w całości po świetnych dla roweru drogach. Niewielkie jeziora nadają miejscom kameralnego uroku, a roślinność emanuje zielenią po sobotnio-niedzielnych ulewach.
Fajna całodzienna trasa. Naprawdę niewielka część po asfaltach, w dodatku o bardzo małym natężeniu ruchu. W Chmielnie świeża ryba w barze. I te mirachowskie jeziora...!
19 lipca 2010
Taniec z kompasem » Pojezierze Kaszubskie » Z Lęborka do Gdańska










































































Piękne zdjęcia lasu. Nasza rodzina pasjonuje się Kaszubami także. Doskonale rozumiem Twój zachwyt nad Gochami we wpisie o Harpaganie. Można powiedzieć że to "nasze" okolice - też je podziwiamy za każdym naszym pobytem!
20 kwietnia 2011
Prawda? :) Ale jakie inne: te Kaszuby z okolic Kartuz, te mirachowskie i zachodnie Gochy - wszędzie jest inaczej, ale wszędzie można się nacieszyć widokiem i powietrzem... :)
Czekamy na Kolej Metropolitalną - wtedy dopiero łatwo będzie skakać weekendowo na Kaszuby!
Pozdrowienia.
21 kwietnia 2011
Dodaj nową odpowiedź