Środkowa część polskiego wybrzeża Bałtyku to trasa jak znalazł na weekendowy wypad rowerowy z Trójmiasta. Dłuższa chwila w pociągu do Koszalina, krótsza w drodze powrotnej ze Słupska - nawet na SKM-kę można się załapać. Choć czy sama trasa jest tego warta? Kwestia gustu i... pory roku. Jadąc tamtędy w środku wakacji można być pewnym dwóch rzeczy: zatłoczonych nadmorskich miejscowości i kłopotów ze znalezieniem miejsca na nocleg na jedną noc.
Trasa wzdłuż morza pomiędzy Mielnem (Koszalinem) a Ustką (Słupskiem) jest dość zróżnicowana. Poza jednym około kilometrowym odcinkiem między Darłowem a Darłówkiem, porządnej ścieżki rowerowej nie spotkacie. W większości jedzie się zwykłymi asfaltowymi szosami, lub leśnymi drogami, którym jednak daleko do wygody. Cztery kilometry pomiędzy Łazami a Dąbkami trzeba przejść pieszo brzegiem morza. Przejść, bo rowery niestety grzęzną w piasku. Kilka kilometrów trzeba się męczyć skacząc pomiędzy zdezelowanymi płytami na leśnej piaskowej drodze między Darłowem a Jarosławcem.
Nadmorskie miejscowości bardzo się różnią między sobą. Najlepsze wrażenie zrobiły na nas bardzo zadbana, wręcz elegancka miejscami, Ustka i mniejsze Darłówko. Mimo naprawdę koszmarnych tłumów, można przez miasta te przejechać w całości, jest gdzie usiąść, gdzie zjeść i na co popatrzeć. W przeciwieństwie do koszmarnych Mielna i Unieścia, pełnych chamstwa na ulicach i wszechobecnej tandety. Podobnie zakorkowane Łazy - wspominamy jak obskurne uliczne targowisko. Za to w niepozornym, spokojnym Jarosławcu wypiliśmy pyszną kawę w kawiarence nad samym morzem.
I po powrocie nie sposób nie pamiętać pustej (dosłownie) plaży pomiędzy Łazami a Dąbkami, i dzikiego tłumu na usteckim piasku... :]
2 sierpnia 2008

















































zdjęcie z czołówki niesamowite!
22 marca 2009
z dwojga złego zdecydowanie Unieście - i to już poza miastem, w 1/3 drogi do Łazów. tam jest już całkiem spokojnie i przyzwoicie. przez kilka lat wakacji zdążyłam się przywiązać...;)
23 marca 2009
Kasia, my tam ledwo przejechaliśmy :)
Na dodatek, ponieważ ledwo co zaczęliśmy jazdę, to baliśmy się że tak będą całe trzy dni wyglądały... :) Na szczęście szybko się skończyło to nasze piekło, potem naprawdę było tylko lepiej... :)
Pozdrowienia :)
24 marca 2009
Dodaj nową odpowiedź